cze 15 2003

respirator


Komentarze: 6
Obydwoje przykryci jedna szklanka zludzen oddychamy tym samym powietrzem. Kruche scianki zmuszaja Cie do wtulenia we mnie by swiat nie rozprysl sie niczym kolejne pragnienia. Niechetnie stoisz tak, wilgotna od moich mysli. Urzeczywistniajac nierealne rozbierasz mnie z kolejnych warstw oporu przed nagoscia wobec chaotycznie usadowionych na widowni ludzi. Zagubiony, sciagam z Twojego ciala poranna bryze szlachetnosci. Wspolnym krzykiem zuzywamy pozostaly tlen. Pod wplywem naglego impulsu paniki rozdzierajac odzienie na drobne strzepy i kaleczac sie - wyrywamy z objec ciemiezacego szkla. Widzowie bez mrugniecia opuszczaja namiot cyrkowy. Kolejny tragikomiczny wystep.

Zerznieci w marzenia.
normalny : :
15 czerwca 2003, 22:17
jestem pod wrazeniem.....
AMNESTIA
15 czerwca 2003, 20:07
to jak Caravaggio i Pamela Anderson w jednym czytać Ciebie wnikliwie to obdzierać Cie z myśli ale jest przyjemnie;-)
15 czerwca 2003, 19:21
ale poprawila sie - nie napisala "a moze ci sie wydaje ze masz 4 konczyny?"
15 czerwca 2003, 18:41
idac tropem `glodnemu chleb na mysli` - majsłitprins, skojarzenia sa jakims objawem czyjegos sposobu rozumowania...
15 czerwca 2003, 18:17
a juz myslalam ze napisales o moim somsiedzie... uff
my-sweet-prince
15 czerwca 2003, 17:54
nic mi nie przychodzi do głowy..o czym Ty piszesz? Jesli ma mi sie to z czyms kojrzyc to tylko z miloscia fizyczna w domu Wilekiego brata

Dodaj komentarz